środa, 31 października 2012

z braku śniegu

zaspałem. zdjęcia leżały od dwóch miesięcy. w tym czasie zdążyłem zwiedzić parę pięknych angielskich miasteczek, znaleźć pracę i wypić jedno piwo. chyba mi tu dobrze. ojczyznę odwiedze w styczniu, 10 dni spotkań i rozmów.
post jak i cała obróbka zdjęć ( vyntydżowe filtry ) powstały na tablecie. swoją drogą świetna alternatywa dla komputera.
oxford poniżej.












niedziela, 27 maja 2012

welcome to L

cel wydaje mi się osiągnięty. godzina zero minęła dawno, czuję ulgę. za trzy miesiące miało być 250km dalej, wychodzi na to, że będzie ok. 2000. myślę, że wszystko się uda. innej możliwości nie ma. liczę na przypływ inspiracji a co za tym idzie i zdjęć.
kilkumiesięczny odpoczynek. czy wyszedł na dobre to się okaże, na razie musicie jeszcze trochę poczekać. 

instagram to miła aplikacja, typowo blogaskowe efekty naprawdę mnie urzekły.





niedziela, 29 stycznia 2012

przebudzenie

sporo czasu minęło od ostatniego posta. brak czasu i burdel w życiu. pozostaje wmawiać sobie, że kiedyś będzie łatwiej, normalniej. 3 miesiące do godziny zero. wszyscy płaczą, ja nie mogę się doczekać. wybić się, zaistnieć. nie dane mi to było ostatnio, chociaż starałem się jak nigdy. co się odwlecze to nie uciecze. chciałbym w to wierzyć.
dlaczego jest więcej wejść gdy blog świeci pustkami?
poniższe zdjęcie nie przedstawia niczego sensownego, ot woda na brudnej szybie. ciekawi mnie dlaczego podobnie beznadziejne zdjęcia można spotkać w galeriach. takie wrażenie odniosłem gdy odwiedziłem jedną na dniach, zupełnie przypadkowo. odwiedziłem ją tylko dlatego, że przez szybę dostrzegłem (tylko i wyłącznie moim zdaniem) beznadziejne zdjęcia. nie jestem nie wiadomo kim, że oceniać prace innych ale lepiej by było gdyby niektórzy zostawili aparat w spokoju. ktoś może tak powiedzieć o mnie - proszę bardzo, tylko na to czekam.