niedziela, 6 listopada 2011

początek końca...?

oby nie. bardzo chciałbym mieć jedną pasje na całe życie, której mogę się bezgranicznie poświęcić. przewijałem się przez wiele środowisk hobbystycznych ale tego nie zamierzam opuścić. chcę odpocząć ale nie chcę zapomnieć. postanowiłem, że teraz to ja stanę po drugiej stronie obiektywu. cieszyłbym się gdyby coś z tego wyszło, to takie moje kolejne niespełnione marzenie, które teraz ma szanse się ziścić. o blogu nie zapomnę, dalej będę go prowadził.

chciałbym polecić fanpage mojej dobrej znajomej, Michaśki, którą podziwiam za to co robi, jak to robi, i którą serdecznie pozdrawiam!
http://www.facebook.com/michalinabrach.photographer

kilka niedawno robionych zdjęć, które lubię








środa, 12 października 2011

pocieszne niespodzianki

uwielbiam je. szczególnie te pocztowe. czekająca na mnie w skrzynce pocztówka potrafi poprawić na prawdę kiepski dzień. nie inaczej jest z kurierami. gdy dzwoni do ciebie a ty nie wiesz co to za przesyłka to wiedz, że coś się dzieje. tak było i tym razem. totalnie zdezorientowany otwieram paczkę, w której znalazłem... czekoladki. i to nie byle jakie. pierwsza myśl: zdjęcie. prędzej kurzem obrosną niż je zjem. dziękuje Ci W.
pięć dni bez komputera. nie polecam nikomu.




sobota, 17 września 2011

wywody słonecznej soboty

jestem już zmęczony. chcę obrać pewien cel w życiu, być dobrym w tym co mnie interesuje. a interesuje mnie nie mało. ale co z tego jak na 550 kierunków studiów, z których na prawdę podoba mi się 16 mam szanse dostać się na 2, gdzie jeden wszyscy sukcesywnie mi odradzają a po drugim nie będzie pracy. w tym momencie przestaje się obawiać wyników matury a zaczynam tego, gdzie po niej pójdę. zmywak w Anglii wydaje się coraz realniejszy.



wtorek, 16 sierpnia 2011

jutro. potem. kiedyś.

jeden z moich wakacyjnych projektów. dzięki mojej kochanej pamięci nie dane mi było go dokończyć. dojdzie do końca... kiedyś. nie wiem co w tym widzę. podoba mi się. po prostu.





puste obietnice

na tak wiele liczyłem... a wyszło jak zawsze. fotograficznie nie wykorzystałem tych wakacji. czy jest mi z tego powodu przykro? tak. nadrobię potem. tak mi się zdaje...
żółte hatifnaty z PPN bardzo mi się podobają.






sobota, 13 sierpnia 2011

patrzące inaczej

troszkę spóźnione ale zapomniałem kompletnie. to chyba normalne... raz na jakiś czas taki dzień nastaje... kiedy dobry jestem. niedawno się takowy przytrafił. dzieciaki ( K&P ) dostały fotopstrykacz na kilka godzin. kilka godzin spokoju... efekt: ponad 500 zdjęć, z których kilka nawet mi się spodobało.





















czwartek, 4 sierpnia 2011

nad jeziorem leżąc

dom... za kilka godzin. nareszcie. plany nie wyszły, focenie szło średnio. nie wiedziałem, że nuda też może się znudzić. wyludnionej plaży... tego brakować mi będzie. wieczorem może wrzucę więcej. na razie jedno telefonowe.


poniedziałek, 11 lipca 2011

house' owy poranek

pobudka: kurier. lekka konsternacja, przecież nic nie zamawiałem. a tu miła niespodzianka. kampania reklamowa House'a. już myślałem, że się nie załapałem. egzemplarz nr 178.
ulubione zdjęcie.

czwartek, 30 czerwca 2011

wspominajki

w sumie... dlaczego nie. co jakiś czas wspominajki zagoszczą w moich skromnych blogowych progach tak dla przypomnienia sobie o emocjach i odczuciach towarzyszących mi podczas ich wykonywania. a tak właściwie umieszczę je tu bo je lubię. bez arcydzieł, bez chronologiczności. po prostu wspomnienia.

zimowy plener. bezpodstawna radość. zimna herbata. lekcja historii w busie. zimno. zimno. zimno.













wacie cukrowej na krzaczku nie mogłem się oprzeć.

wtorek, 28 czerwca 2011

miesiąc

to chyba dość długa przerwa wynikająca z mojego zapominalstwa i lenistwa...
to powoli staje się irytujące. wstaję rano o 13 z nadzieją, że dzisiaj nacieszę się piękną pogodą a zastaję

tęsknie za dniami, w których o każdej porze można było wygrzewać się w cieplutkim słońcu

__________

jak można nazwać ośrodek wypoczynkowy "Leśna Ryba" ?...

poniedziałek, 30 maja 2011

koniec...

... roku szkolnego. planowanie wakacji czas zacząć. praca, przygotowania do matury a może leniuchowanie... tak. też jestem za leniuchowaniem. widok z zamojskiego Manhattan'u... chyba go lubię


niedziela, 22 maja 2011

confused

trudno jest mi zrozumieć wszystkich chociaż się staram, czasem mi to nie wychodzi. podzielę się małą refleksją: facebook'owe rozgrzeszenia - nie, nie tędy droga. a teraz część właściwa. ten mop na dole wczoraj odszedł. już tęsknie za porannym gryzieniem klatki. zdjęcie może mało fioletowe i ambitne ale to jedno z niewielu zdjęć tego mopa, nie była fotogeniczna.


niedziela, 8 maja 2011

zapomniane odkopane

"... nie wie co traci"... a szkoda. nie pierwszy i nie ostatni raz. zapomniane uczucia, odkopane zdjęcia. kwietniowe, z rowerowego wypadu do uroczego źródełka w Rozdołach. trasę polecam, dla takiego finału warto.








piątek, 6 maja 2011

trochę pleneru

nadszedł czas na przedstawienie mojej pseudo twórczości .jednodniowy plener na roztoczu. one more time please...